Marketingowy kicz – porady

Dziś dostałem takiego maila tytuł „Jak kupić X niemając pieniędzy?” Tu akurat chodziło o starter w biznesie za około 200 zł. Fragment problemu człowieka „on nie ma pieniędzy na X ani na system do promocji” – to dość częsty problem ludzi, więc zaciekawiony poczytałem o „rozwiązaniu” i …

Swiat_pelen_ekspertow

Mail miał 15 linijek z czego dało się wyłowić następujące porady, które pozwolę sobie skomentować. O ile nie mam nic do używania marketingu to trzeba to zrobić z głową w szczególności nie da się zastąpić nim treści.

PAMIĘTAJ !! To na czym się skupiasz ROŚNIE !

No i tu się nie zgodzę. samo skupianie się nic nie zmienia. Skupię się na słupie telegraficznym to czy on faktycznie urośnie? O ile cm pozwolę się spytać? To co naprawdę może coś zmienić to działanie zorientowane na osiągnięcie celu.

Jednym z rozwiązań będzie zmiana kierunku skupienia – na rozwiązanie.

Ogólnie porada dobra. Jedna z technik marketingu podaj rozwiązanie ogólne i odeślij po szczegóły. Sęk w tym iż tutaj mamy konkretny problem a nie nie ogólne rozwiązanie. Parafrazując jak dojechać z Katowic do Warszawy bez samochodu -> skup się na rozwiązaniu… taka porada jest wręcz odbierana wręcz lekceważąco zamiast tego  należy napisać jednym ze sposobów jest znalezienie osoby jadącej do Warszawy mającej wolne miejsce w samochodzie. Nadal rozwiązanie jest na tyle ogólne iż ktoś chciałby uzupełnienia („jak szukać takich osób”), ale jest to realny pomysł. Na końcu wpisu zamieszczę swoje pomysły.

Dla większości „normalnych” ta strategia (opis patrz nagłówek wyżej) może okazać się ryzykowna

Hmm … od razu ostrzeżenie pomijając fakt, że jako porada na problem bardzo niepraktyczna. A tak swoją drogą 99% pomysłów powstało właśnie aby rozwiązać jakiś problem. Miało to chyba wyróżnić klienta jako wyjątkową, ale coś chyba nie wyszło. Większość osób woli unikać ryzyka, więc wątpię aby kogoś zachęciło niezdefiniowane ryzyko.

A co można było poradzić w praktyce na ten problem

Szczerze mówiąc to nie wypróbowałem wszystkich sposobów, bo wystarczył mi pierwszy aczkolwiek są realistyczne. Więc to moje porady zamiast „skup się na rozwiązaniu”:
– wykonaj wyliczenia kilku scenariuszy dla biznesu w excell w zamian za opłacenie startera
– załóż kilka kont w banku z promocją 50zł na start
– kup coś taniej na OLX i sprzedaj drożej na allegro
– weź udział w konkursie i sprzedaj wygraną nagrodę np:Voucher o nominale 2000 zł
– umów się ze sponsorem, że jeśli mu wpiszesz 3-5 osób to on opłaci Tobie pakiet
To są moje porady wymyślone w 5 min i założę się że wolałbyś się skontaktować ze mną gdybyś miał problem aniżeli z nadawcą maila rzucającym ogólnikiem „skup się na rozwiązaniu” mimo że nie używałem trików marketingowych.
A jakie są wasze pomysły na zdobycie startera za kilkaset złotych?

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Co przyniesie nowego następny rok

4825f96867d678bcac5d577e49c8f8ad

Nowy rok wiąże się z nowymi nadziejami a jak to wygląda w świecie inwestorów w nieruchomości. Chyba wszyscy się zgodzą iż najważniejszą zmianą jest wymaganie większego wkładu własnego do 15%. Na początku chciałbym jednak rozwiać parę mitów na jego temat.

MIT: Wkład własny zmniejsza ryzyko

Cóż właściwie to powinienem napisać iż faktycznie zmniejsza ryzyko, ale banku. Wymaganie wkładu własnego ma niby gwarantować większe bezpieczeństwo dla osoby biorącej kredyt. Aby zdemontować ten mit pokaże prosty przykład będący jednocześnie jednym z najprostszych sposobów, chociaż nie efektywnych mianowicie danie w zastaw drugiej nieruchomości i zrobienie hipoteki łączonej. Jak to wygląda na liczbach załóżmy iż chcemy kupić nieruchomość za 300 tys. Gdyby nie wymaganie wkładu własnego moglibyśmy wziąć kredyt i mieć własne mieszkanie z hipotekę bez angażowanie nikogo innego. Teraz załóżmy iż rodzice chcą nam pomóc i mają mieszkanie o wartości 200 tys. Normalnie musielibyśmy posiadać 45-60 tys w gotówce jednak zamiast tego bank się zgodzi na hipotekę łączoną czyli zabezpieczy się na dwóch nieruchomościach (naszej nowej i rodziców o łącznej wartości 500 tys) wówczas będziemy mieli LTV 60% (300 tys do 500 tys). Natomiast w razie problemów bank będzie mógł zlicytować nie jedną nieruchomość a obie. Kto jest bardziej zabezpieczony chyba każdy potrafi sobie odpowiedzieć.

Jak liczony jest wkład własny

Tu jest chyba najwięcej nieporozumień. Większość osób sądzi iż jest to stosunek tego co zapłacimy za nieruchomość w stosunku do jej wartości, natomiast bardzi często możemy nabyć nieruchomość nieco poniżej ceny rynkowej (fachowa wycena nosi miano operatu szacunkowego). Otóż tak sformułowane jest bardzo często nadużywane przez banki aby zawyżyć „LTV” i wymagać większego wkładu własnego. Zgodnie z powszechną procedurą bank liczy stosunek wartości kredytu do ceny transakcyjnej lub operatu szacunkowego (bierze niższą wartość  czyli korzystniejszą dla Siebie). Na szczęście są jeszcze banki które nie będą uzależniać wartości nieruchomości od naszych zdolności negocjacyjnych.

MIT: Wkład własny musi być w gotówce

Najczęściej mówi się iż aby kupić nieruchomość należy posiadać 10%-20% koniecznie w gotówce. Jest kilka sposobów jak można go niejako wnieść w inny sposób. Jednym z najbardziej efektywnych jest zrobienie remontu nieruchomości. Jak to wygląda na liczbach nieruchomość jest warta 200 tys, ale po remoncie jej wartość wzrasta do 250 tys. Co oznacza iż możemy wziąć kredyt na zakup i remont i wówczas dostaniemy łącznie do 85% LTV czyli zamiast 170 tys będziemy mogli wziąć aż 212 tys . Natomiast rzadko który bank będzie nas rozliczał ile faktycznie wydaliśmy na remont dzięki czemu będziemy mogli sobie wliczyć naszą robociznę i pomysłowość (możemy zaoszczędzić samemu malując ściany … itp)

Podsumowanie

Jak widzimy wkład własny ma na celu zabezpieczenie interesu tylko jednej strony mianowicie banku.
Jeśli chcesz wiedzieć jak się bronić przed tymi zmianami oraz więcej sposobów na ominięcie ustawy i zwiększenie swojego bezpieczeństwa zamiast banku to
Przyjdź na spotkanie w Warszawie 20 Stycznie 2016r i dowiedź się jak mądrze radzić sobie z wkładem własnym

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

LifeHack – recenzja książki Kacpra Bisanz

„Weź niebieską pigułkę, a historia się skończy, obudzisz się we własnym łóżku i uwierzysz we wszystko, w co zechcesz. Weź czerwoną pigułkę, a zostaniesz w krainie czarów i pokażę ci, dokąd prowadzi królicza nora. ” A czy Ty sięgniesz po tą czerwoną … ?

Life-hacks-716x1024
Niedawno wpadła mi do ręce książka „Lifehacks” Kacpra Bisanz. Nie jest to co prawda typowy poradnik o zarabianiu, inwestowaniu czy finansach. Z resztą Kacper też nie jest typowym człowiekiem co widać choćby po fakcie iż rozdział „początek” jest na końcu książki. Jednak mogę ją polecić każdemu kto chce od życia coś więcej. Zacznę więc od kilku słów o moim znajomym.

„OK. Zatem jestem Kacper… Kacper Bisanz.”

Nasza znajomość z Kacprem zaczęła się dość nie typowo. Ja szukając coraz to ciekawszych treści w internecie na temat rozwoju inwestycji oraz biznesu. Wiem że przeciętny człowiek w moim wieku traci czas na oglądanie n-ty raz tego samego programy, Ja natomiast traciłem czas na szukanie BEZCENNEJ wiedzy w internecie. Jedyny plus w moim przypadku to mniejsza ilość reklam oraz czasem się czegoś nauczę. I tak trafiłem na Asbiro oraz wykład Kacpra:
NieTylkoEtat.pl
Cóż skusiła mnie cena, a właściwie jej brak. Z wykładu nauczyłem się:
– Jak handlować z zagranicą → choć jeszcze nie zastosowałem z sukcesem
– Jak wygrywać konkursy → Udało się już wygrać nagrodę za 2 tys zł
– Można coś dostać za darmo → Dostałem szkolenia za ponad 2 tys zł
Wartość mojego zysku po roku to ponad 4’000 zł z przetestowania w praktyce tylko 2 z 3 rzeczy (Ty być może znajdziesz ich więcej). A w praktyce to nawet więcej, bo wygrane w ten sposób szkolenie również dało mi ładny zysk.
To tyle tematem reklamy bezpłatnego szkolenia. Fakt, że samo wysłuchanie nic Tobie nie da (a przynajmniej nie wiele więcej niż oglądanie seriali w telewizji), dopiero próba zastosowania w praktyce przynosi konkretne rezultaty.
Od tego szkolenia zaczęła się nasza znajomość, potem standardowo (na ile oboje jesteśmy standardowi) wymiana maili, wspólne deale … itp

„Zamiast bajek o prawie przyciągania czy innych ‚Gandalfach’”

Skoro nie będzie Gandalfów to co będzie:
„Bądź przygotowany na szczerość. Czasem to zaboli.”
Niestety to prawda. Otóż czy łatwiej znaleźć 5 klientów na swoje usługi czy lepiej przepracować 160 h na etacie? Jeśli robisz to z pasji to w porządku może tylko rozważ dodatkowo zabezpieczenie swojej przyszłości poprzez inwestycje. Nie oszukujmy się jednak większość pracuje tylko aby żyć, „robiąc coś bez pasji i zarabiając mniej niż żebrak”. Jeśli koniecznie musisz wybrać którąś z tych dwóch opcji na przetrwanie to rozważ słowa Kacpra:
„Jak dla mnie bycie żebrakiem to rozsądniejsza opcja. Bo przynajmniej nie robimy z siebie frajera w wyścigu szczurów.”
Słowa ostre, ale słuszne. Przykłady jak konkretnie zarabiać w nie typowy sposób są podane w książce. Cześć na swoim przykładzie, ale podaje też przykład bardziej „normalnych” ludzi jak gimnazjalista czy pracownik ochrony w markecie. Zarówno pozytywne jak i negatywne. Z resztą popełnianie błędów jest ważnym procesem nauki. Oczywiście nie zawsze, ale jeśli oceniłeś daną sytuacje z perspektywy wiedzy jaką miałeś, oceniłeś najlepiej jak umiałeś oraz podjąłeś decyzje → to błąd będzie dobrą okazja do nauki. Ważne tylko aby podjąć najlepszą decyzję jaką mogłeś przy wiedzy jaką miałeś i wyciągnąć wnioski. Pamiętaj jest tylko jedna dużo gorsza rzecz od popełniania błędów → Nic nie robienie. O ile nawet małpa nie popełnia 100% złych decyzji (ba pamiętaj nawet rzut monetą daje tylko 50%), więc ma jakieś szanse na realizację celu to nic nie robienie daje 100% pewność iż nam się nie uda.

Abyś miał jakiś profit z tego, że czytasz mojego bloga to podam Tobie jedno z ćwiczeń z książki. Mam nadzieję, że Kacper mi pozwoli. Gotów?
Wybierz i nabądź najważniejszą z umiejętności:
– Pewność siebie
– Sprzedaż
– Samodzielność
– Kreatywność
– Optymizm
Autor pokazuje jak rozwinąć każdą z tych cech na przykładzie. Cóż Ja bym dodał do tej listy dwie inne kluczowe umiejętności:
– Nawiązywanie relacji
– Umiejętność negocjacji

„TA KSIĄŻKA NIE SPODOBA SIĘ WIĘKSZOŚCI.”

Jednak czy aby na pewno wolisz aby się podobało czy raczej wolisz efekt. Jeśli to pierwsze to nie kupuj, nie czytaj tej książki ani broń boże nie myśl obiektywnie. Jeśli chcesz się przebudzić i mieć efekt to zamiast delikatnej pobudki, Kacper wyleje Tobie wiadro wody na twarz abyś się przebudził. Umówmy się takt, dyskrecja i delikatność to nie są mocne strony autora „Lifehacks”. Natomiast zamiast tego spodziewaj się szczerości, skuteczności oraz inspiracji. To czy będzie efekt zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Zakończę więc cytatem Morfeusza z filmu „Matrix”:
„Próbuję uwolnić twój umysł, Neo. Ale mogę wskazać ci tylko drzwi. Sam musisz przez nie przejść.”

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Tricki sprzedawców: Nie wszystko inwestycja co ma dać zysk

„- Czy zainwestujesz w biznes (MLM) …?
Zainwestowałbym, ale to nie jest inwestycja – niedosłowny cytat z wielu rozmów ze sprzedawcami MLM

Inwestycje-w-złoto

Dzisiejszy tytuł wziął się z parafrazy „Nie wszystko ZŁOTO, co się ŚWIECI”. Bardzo wiele osób w MLM myli pojęcie biznesu z inwestycją. Niby w obu przypadkach trzeba zainwestować czas i pieniądze aby zyskać dochód pasywny. Dzisiaj sprzedawcami będą MLM-owcy. Jak zwykle są etyczni i nie etyczni.

Podstawowe różnice między inwestycją a biznesem

Teoretycznie skalowalność, ryzyko, czas oraz zysk w obu przypadkach

  1. Skalowalność – w przypadku inwestycji patrzymy czy można wyskalować, jednak skalowanie w inwestowaniu polega na nabyciu kolejnej inwestycji a biznesu zdobycie większej ilości osób.

  2. Małe ryzyko – zwykle inwestycja ma oparcie w aktywach i szanse na ich spadek do zera w są małe natomiast w biznesie przepada, zarówno w niektórych biznesach jak i inwestycjach można odstąpić w ciągu 30-90 dni zachowując kapitał.

  3. Zarabianie pasywne (<4h/tydz) – biznesy oferujący pasywny dochód mogę policzyć na palcach jednej ręki natomiast inwestycje zwykle albo można tak ułożyć albo wymaga minimalnych nakładów pracy

  4. Czas i zarobek – w biznesie posługujemy się zarobkiem per miesiąc bo pracujemy i głównie poświęcamy czas, natomiast w inwestycjach ROI wynika to z tego iż kapitał można reinwestować

Oczywiście możesz sobie policzyć ROI w biznesie czy zarobek per miesiąc przy inwestycji. Nie ma to jednak większego znaczenia jak duże wyjdzie ROI w biznesie chyba iż jest rażąco małe jak poniżej 1%/mies to wówczas sygnał iż lepiej byłoby zainwestować w obligacje.

Krytyka argumentów MLMu

Tu podam tylko te NIEUCZCIWE i NIEETYCZNE argumenty.

„Tutaj płacą za używanie produktu” – chyba największe kłamstwo. No dobra banki płacą za używanie produktu w postaci konta (50zł/mies) czy karty jednak liczą na zarobek na innym produkcie w postaci kredytu/polisy w leju sprzedażowym więc to bardziej forma reklamy. Jedyne firmy jakie znam faktycznie płacące za UŻYWANIE produktu to firmy aptekarskie testujące nowy lek.

„Wprowadzając 1 osobę miesięcznie po roku zarabiasz 15 tys/mies” – Na zdrowy rozum skoro najdroższy produkt kosztuje 300zł/mies to firma otrzyma (12*300*12/2) łącznie 21’600 zł po roku plus prze kolejne miesiące 3’600. To przychód firmy teraz jak z tego ma wypłacać 15 tys/mies pozostawię bez komentarza. Znam tylko jeden MLM mogący to zaoferować (będzie co prawda tylko 5 tys/mies po roku a potem powoli rośnie do 13 tys/mies ale nie czepiajmy się „szczegółów”) tylko, że produktem są działki po 100 tys. Wówczas 12 działek daje ponad milion, więc jest z czego wypłacać.

„Nie musisz sprzedawać” – Zmartwię Ciebie bez sprzedawania nie ma sprzedaży produktu. Bez sprzedaży nie ma dochodu firmy. A bez dochodu firmy nie ma prowizji dla Ciebie. Ktoś musi sprzedawać.

„Zarobek 5 tys w tydzień” – Cóż liderzy MLM potrafią tak w nowym programie. Problem polega na tym iż mają za sobą kilka lat doświadczenia. Wyobraź sobie iż dzwonisz do znajomego „Słuchaj mam nowy biznes, wpłacasz X zł i budujemy sieć. Potem Tobie wytłumaczę” teraz sam zadaj pytanie czy znajomy wejdzie jeśli nie masz za sobą sukcesu w innym systemie (A czy Ty byś wszedł po takim telefonie).

„Produkt sprzedaje się sam” – Ukochane powiedzenie. Jeśli to prawda to jak myślisz dlaczego firma nie ograniczyła się do sklepu internetowego tylko chce Tobie płacić za polecanie. Większość MLM- ów już ma sklep i jest on dostępny dla wyszukiwarek. Na szczęście dla Ciebie produkt nie sprzedaje się sam i możesz pomóc firmie wypromować produkt w zamian za pieniądze.

„Ty nic nie musisz robić” Perełka argumentacji. Gwarantuje duplikowalność w 100%. To działa praktycznie jedynie dla lokaty w banku lub dobrej umowy inwestorskiej.

MLM – etycznie

  1. Zasada 1-3-5. Po roku nie dokładasz do biznesu po 3 latach możesz się utrzymać natomiast po 5 latach zarabiasz i możesz się skupić tylko na tym. Oczywiście może być szybciej, jednak tak to wygląda studia magisterskie i nabycie umiejętności trwają 5 lat. Przez pierwszy rok musisz się skupić na szkoleniach swojej osoby i to jest nie mały koszt.

  2. Zasada parreto 80/20. Nie każdy w strukturze zarobi, ale Ty możesz i to nieźle. W dowolnym biznesie minimum 80% ludzi nie poleci 5 osób – to wynika z MATEMATYKI. Nie oznacza to iż Ty tego zrobić nie możesz ani nawet Twoje osoby tego nie zrobią. Weź to pod uwagę jak ktoś zakłada Tobie 100% duplikowalność działań pokazując plan marketingowy. Dlatego też nazywane bywa „piramidą”.

  3. MLM polega na pomaganiu. Skoro zarabiasz na tym że ktoś wprowadza osoby to powinieneś mu pomagać (oczywiście w ramach rozsądku). Niby proste, ale to znaczy iż pasywność włożysz między bajki bo zawsze ktoś zwróci się o pomoc.

  4. MLM polega na wykonaniu pracy. Niestety musisz to wiedzieć i o tym pamiętać. Możesz delegować zadania jednak to Ty odpowiadasz za jakoś ich wykonania.

  5. MLM polega na budowaniu zespołu ludzi na Twoich warunkach. Musisz ustalić zasady i samemu je egzekwować i to najpierw od siebie.

  6. W każdym MLM są liderzy, dystrybutorzy i klienci. Nie zapomnij o tym co prawda najszybciej strukturę buduje się na liderach jednak bez klientów szybko będzie się zacznie wykruszać.

  7. MLM opiera się na KLIENTACH. To ich zadowolenie jest najważniejsze i jakość produktu ma w tym kluczowe znaczenie. Gdyby wszyscy wchodzili dla zarobku to będziesz Tworzył piramidę bez oparcia, większość nie zarobi i to się upadnie. Przy dobrym produkcie klienci będą go używali jak jak nikogo nie polecą. I rzekoma „piramida MLM” ma oparcie i staje się prawdziwym biznesem.

Podsumowanie

MLM można robić etycznie tylko nie zapomnij o zasadzie, iż pieniądze biorą się ze sprzedaży dobrych produktów zadowolonym klientom. Jeśli wybierasz MLM to kieruj się zasadą rób to co kochasz. Jeśli jesteś zainteresowany biznesem lub inwestycją wypełnij ankietę:

Stan finansów osobistych

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

Tricki sprzedawców, nie daj się!

„-…, dlaczego ten kredyt z ubezpieczeniem ma być najlepszy?
– Otóż ma niższy łączny koszt kredytu.
– A gdyby był na ten sam okres i kwotę ale bez ubezpieczenia jak by to wpłynęło na łączny koszt kredytu?
– hmmm…eee… łączny koszt byłby jeszcze niższy” – niedosłowny cytat z rozmowy z doradcą finansowym a raczej sprzedawcą

Sprzedawca PRAWDĘ ci powie, no może nie zawsze...

Procedury kredytowe w banku są często równie przewidywalne co prognoza pogody za miesiąc. Niby wiesz, że powinno być ciepło ale jak przychodzi co do czego masz temperaturę w okolicach zera. I w taką pogodę nieraz idzie się do banku. Zastanawiające jest to do jakich sztuczek potrafią się uciec sprzedawcy aby zachęcić klienta do przyjścia. Jednak czasem trzeba dać się zanęcić aby było o czym pisać i może rozwiną to w serię „Tricki sprzedawców, nie daj się”.

Doradca czy sprzedawca. Jak odróżnić?

Na wstępie uczciwie powiem iż „doradcy finansowi” dzielą się na doradców i sprzedawców. Zadanie jest trudne z wyglądu tu człowiek i tam człowiek, więc nie da rady bez rozmowy. Zasadniczo obie grupy sprzedają produkty bankowe i szukają „najlepszych” rozwiązań. To co odróżnia jednego od drugiego to troska o faktyczne dobro klienta i poziom wiedzy. Doradca stara się znaleźć najlepsze rozwiązanie z punktu widzenia klienta, a sprzedawca z punktu widzenia jego samego.

Magiczne pytanie DLACZEGO? Oraz kilka innych tricków obronnych.

1001 poradników mówi, że najważniejsze jest nasze ‚DLACZEGO?’. No właśnie czy to pytanie pozwala jakoś odróżnić sprzedawcę od doradcy. Tak jeśli umiesz je użyć. Na wstępie jeszcze przed wizytą zastanów się co chcesz oto lista pytań do kredytu:
– Ile kredytu potrzebuje? 50 tys
– Jaką ratę MOGĘ maksymalnie płacić? 1’200/mies
– Czy wolę mieć niższą ratę czy płacić krócej? Niższa rata
– Czy będę nadpłacać (np: max rata)? NIE
– Czy chce ubezpieczyć i na jaki wypadek? NIE
– Co będzie kryterium wyboru kredytu (rata, RRSO,…)? RRSO

Koniecznie spisz to na kartce! Wskazane jest też podanie tych informacji „doradcy finansowemu” na tacy gdyż ułatwia to mu pracę i pomaga wybrać lepsze rozwiązanie. Typowe pytania jakie warto zadać jeszcze zanim zacznie się rozmowę i analizę kredytowa:
– Czy posiadacie najlepszą ofertę? (mały gest a ucieszy drugą stronę)
– Jaka jest typowa oferta dla kredytu 50 tys [kwota] bez ubezpieczenia? (punkt odniesienia analizujemy pod kątem kryterium)
– Jaka jest przykładowa oferta dla kredytu 50 tys [kwota] z ubezpieczeniem? (jak wyżej)

Bez problemu dostaniemy odpowiedź a nawet powinnyśmy otrzymać informacje iż dla nas będzie lepiej. Jednak najważniejsze mamy punkt odniesienia. Zaczyniamy dalej pytania do oferty:
– Czy warunki można negocjować?
– A jakby to wyglądało gdybym płacił ratę 1’200/mies[max rata] i nadpłacał systematycznie?
– Dlaczego według Pana ta oferta jest najlepsza?
– Czy to najlepsza oferta?
– Co muszę zrobić aby bank dał lepszą ofertę od X? (oferta innego banku)
– W naszej firmie zwykle zwalnia się pracowników na zasadzie X czy ubezpieczenie obejmuje to zdarzenie?
– Ile kosztuje ubezpieczenie kredytu w porównaniu do limitu w rachunku?

Doradca odpowie na te pytania ze szczerością, natomiast sprzedawca będzie się wymigiwał. I tu zaczyna się zabawa gdyż odpowiedzi sprzedawców są bardzo płytkie. Często zakrawają na parodie, ale początkująca osoba bez przygotowania może się na to złapać. Oto przykłady niemal z życia wzięte:
„To ważny aspekt dla banku przy udzielaniu kredytu.” – Piękne uzasadnienie nawet na korzyść dla mnie się nie wysilił. Ja natomiast już tak: A o ile więcej jak to się przekłada na zdolność kredytową [KRYTERIUM / korzyść]?
„Dzięki temu zyska Pan łatwiej kredyt” – Korzyść jednak trzeba uważać. Najlepiej spytać „Ale jaką to ma cenę w porównaniu do innych ofert na rynku?”
„Polacy nie doceniają jeszcze tego aspektu ubezpieczania kredytu …” – ogólnik wskazujący sprzedawce, najlepiej zadać pytanie: „A jak to się przekłada na RRSO [kryterium wyboru]?”
„Wynegocjowałem oprocentowanie X” – szczegół techniczny, najlepiej zadać pytanie: A jak to się przekłada na RRSO [kryterium wyboru]?
„To prawda że … [kryterium] nie jest jedynym kryterium. Jednak dla mnie najważniejsze w kredycie jest …” – słowo klucz to próba nakłonienia do zmiany kryterium przez NLP. Koniecznie wzmóż czujność i nie pozwól domknąć sprzedaży na miejscu. (Zastanów się kto ma wybierać dla kogo i według czyich kryteriów!) Zasadniczo Ja używam „Zgadza się i właśnie dlatego używam RRSO [kryterium]”.

„Happy End”.

Niestety większość o skuteczności większości rozwiązań dowiadujemy się po czasie. PAMIĘTAJ wybór kredytu to kwestia wielu TYSIĘCY, więc warto poświęcić nawet kilka godzin aby zaoszczędzić często KILKA swoich wypłat na rzecz banku.
Jak już mówiłem doradca stara się znaleźć najlepsze rozwiązanie z punktu widzenia klienta, a sprzedawca z punktu widzenia jego samego. Paradoksalnie lepiej wychodzi na tym doradca.
Dobry doradca szybko zdobywa rekomendacje, co przekłada się na liczbę klientów a i ich późniejszy zarobek.

A czy Ty masz jakieś sprawdzone sposoby na odróżnianie sprzedawców od doradców?

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

Gwarancja najniższej raty czy bujda dla naiwnych

Nowa gwarancja najniższej raty w Alior Banku działa nie tylko dziś, ale przez cały okres pożyczki. Żadna oferta, żadnego banku, w żadnym momencie jej nie przebije.
Dzięki temu masz gwarancję, że wybierasz najlepiej i pożyczasz najtaniej!
ale czy aby na pewno?

skos_gora_big

Dzisiejszy wpis dedykuje ofercie jednego z banków, który chwali się najniższą ofertą.

Pożyczaj najtaniej

W skrócie o kosztach pożyczki mówi RRSO.

Tu można zlecieć z krzesła po przeczytaniu reprezentatywnego przykładu:

Przykład reprezentatywny:  całkowita kwota pożyczki (bez kredytowanych kosztów): 17 600 zł, liczba rat: 54, oprocentowanie nominalne: 11,5%, składka na ubezpieczenie na życie: 3 485,15 zł, opłata przygotowawcza: 428,11 zł (1,99%), kwota odsetek: 6 149,80 zł, RRSO: 23,83%, rata: 512,28 zł, całkowity koszt: 10 063,06 zł, całkowita kwota do zapłaty: 27 663,06 zł. „

RRSO na poziomie 24% daje bardzo duże koszty. Dla porównania odsetki karne wynoszą jedyne 13%. Samo oprocentowanie 11,5% (a to po zniżkach) jest niemal równe 12% które podaje ustawa „antylichwiarska” jako granice. No dobra, ale może nie powinnyśmy brać rozwiązań bez ubezpieczenia. Przebijmy gwarantowaną ofertę … ofertą Alior Banku 😛

Zimowa pożyczka gotówkowa: „Przykład reprezentatywny: RRSO: 22,16%, … ”

Pomijając już standardową ofertę banku czyli 5% prowizji i 12% oprocentowania (przypominam do nabycia w KAŻDYM banku jest lepsza oferta) gdzie mamy ratę dla pierwszego przykładu 423,40zł zamiast 512,28zł i RRSO 15,37%.

Na pewno nie jest to najtańsze.

Czy gwarancja jest faktyczna

Aby móc wejść do promocji nie może być :

§3 2 II a „Klient jest zobowiązany zasięgnąć informacji o aktualnej kwocie netto Pożyczki pozostającej do spłaty w Placówce Alior Banku” – czytaj kwota musi być dokładnie taka sama 5zł różnicy w tą lub tamtą i z promocji nici

§3 2 II d brak wcześniejszych częściowych spłat na rachunku Pożyczki” – nadpłaciłeś kredyt to już tracisz możliwość

§3 3 b wymagane jest dodatkowo przedstawienie przez Klienta podpisanej umowy kredytowej z innym bankiem na warunkach zgodnych z daną ofertą zawartych

w formularzu informacyjnym, przy czym umowa kredytowa nie może być przedstawiona po upływie 14 dni od dnia jej podpisania. „- to daj nam umowę z bankiem (a w sumie po co się kłócić możesz przecież wziąć tamten kredyt i nas zostawić w spokoju)

To tylko kilka punków, które mają na celu maksymalne utrudnienie skorzystania z promocji.

W efekcie czego jeśli na przykład bank miałby za wiele tego typu spraw może .. zakończyć promocje w dowolnym momencie.

Spełnienie wymogów w praktyce

Otóż tu pojawia się problem, bo rzadko który bank udzieli nam pożyczki na 861,93 zł na 53 miesiące, bo jeśli coś by się różniło to nie spełnimy kryteriów. Banki zwykle udzielają na wielokrotność 100zł w sumie to logiczne, bo to sensowna jednostka (przy niższych natomiast debet w rachunku spełni wymogi). Część banków dodatkowo limituje okres kredytowania na przykład do pełnych miesięcy czy nie dłuższy niż 72 miesiące, ale to już mały problem.

Kolejną przeszkodą jest to że aby uzyskać formularz informacyjny trzeba wystąpić i uzyskać kredyt w innym banku a czasem wręcz chcą umowy z innym bankiem. Tu kolejna tym razem ukryta kwestia zdolności kredytowej otóż kredyt w Alior Bank obniży nam zdolność i możemy nie otrzymać kolejnego w innym banku. Ma to znaczenie przy dużych kwotach kredytu.

Pozwolę sobie jeszcze na jedną furkę, której nie jestem pewny otóż decyzja ma być bez odstępstw „Decyzja kredytowa nie może zawierać odstępstw kredytowych od obowiązujących w Banku zasad polityki kredytowej.” Wszystko ładnie, ale polityka jest tajna i skąd mamy wiedzieć czy były takowe, a bank może się na to powoływać. Nawet pracownicy banku nie znają wszystkich zasad polityki od choćby ich wewnętrznego scoringu jak jest wyliczany.

Podsumowanie

Gwarancja jest sztuczna i ma na celu jedynie uspokojenie klienta mającego wątpliwości. W praktyce skorzystanie z niej byłoby niemożliwe. Kiedyś pytałem się o to w innym banku i powiedzieli mi iż w zasadzie z ich odpowiednika gwarancji skorzystało raptem dwóch klientów. Warto dodać iż warunki były dużo bardziej „przystępne”. Dla mnie tego typu promocje to próba robienia ludzi w balona. O co Wy o tym myślicie?

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

3 największe błędy przy kredycie hipotecznym stosowane przez ekonomistów

„Matematyka nie kłamie, ale to człowiek interpretuje wyniki” – o nie omylności kalkulacji matematycznych

czary mary hokus pokus...

Ostatnio czytałem kilka książek o finansach napisanych przez ekonomistów.
Tu powiem szczerze rozczarowałem się, bo po kimś z wykształceniem ekonomicznym oczekiwałem uważnych rozważań, a często napotykałem na rażące i mylne interpretacje.
Ekonomista o imieniu Marcin z jednej strony chwalący się 10 letnim doświadczeniem w branży finansowej i certyfikatem CFA bardzo nieuważnie przedstawia sprawę kredytu hipotecznego. Ponieważ nie lubię obgadywać innych nie podam jego nazwiska.
Nie ma jednak tego złego, bo zainspirowało mnie to do wpisu o mitach przy kredycie hipotecznych stosowanych przez ekonomistów.

Bierz kredyt hipoteczny nie dłużej niż 25 lat.

Jako uzasadnienie 25lat podaje iż „rata niemal nie maleje za to rosną koszty odsetek”. Dla nas jednak ważniejszy jest majątek po jakimś czasie niż suma odsetek. Powiem szczerze są dwie szkoły. Koronnym argumentem miały być łączne koszty kredytu. W skrócie i dużym uproszczeniu suma odsetek rośnie liniowo wraz ze wzrostem czasu trwania kredytu a przy 25 latach oddajemy odsetek w sumie tyle co kapitału. Poza tym bardziej zależy nam na majątku za X lat niż łącznym koszcie, bo możemy nie dożyć końca 40 letniej umowy. Szczególnie iż za granicą są kredyty wieczyste czyli takie których nigdy się nie spłaci.

Są dwie szkoły na ten temat. Jedna głosi iż powinno się zawierać umowę na minimalny czas trwania czyli tak manipulować czasem aby spłacić kredyt możliwie jak najszybciej nie zostawiając sobie rezerw. Matematycznie jest w 100% poprawne tylko moim zdaniem mało życiowe, bo nie zostawia żadnej rezerwy w razie trudności. Druga szkoła głosi iż czas trwania powinien być maksymalny a różnicę w ratach odłożyć lub zainwestować. Jestem zwolennikiem tej drugiej gdyż odłożone pieniądze nawet na lokacie dają poczucie bezpieczeństwa, nie mówią już o tym iż możemy zainwestować i w efekcie wcześniej spłacić kredyt (to jednak wersja dla ludzi co znają się na inwestowaniu). A jak to się ma w liczbach przy założeniu lokaty na 4% i kredytu na 6%? Dla uproszczenia załóżmy 250 tys kredytu oraz 1800 zł/mies w budżecie na cel kredytowo-oszczędnościowy (inaczej wybór byłby ograniczony) oraz stałą wartość nieruchomości w czasie (250 tys).

  kredyt na 20 lat kredyt na 25 lat kredyt na 40 lat kredyt wieczysty
RATA -1 791,08 zł -1 610,75 zł -1 375,53 zł -1 250,00 zł
Majątek dziś 0 0 0 0
na lokacie 0 0 0 0
salto kredytu 250 000,00 zł 250 000,00 zł 250 000,00 zł 250 000,00 zł
         
Majątek za 5 lat 38 342,55 zł 37 716,63 zł 36 900,17 zł 36 464,44 zł
na lokacie 591,54 zł 12 546,85 zł 28 141,66 zł 36 464,44 zł
salto kredytu 212 249,00 zł 224 830,22 zł 241 241,48 zł 250 000,00 zł
         
Majątek za 10 lat 89 985,27 zł 86 986,56 zł 83 074,97 zł 80 987,39 zł
na lokacie 1 313,81 zł 27 866,51 zł 62 502,52 zł 80 987,39 zł
salto kredytu 161 328,55 zł 190 879,95 zł 229 427,55 zł 250 000,00 zł
         
Majątek za 20 lat 253 272,49 zł 236 093,68 zł 213 685,21 zł 201 726,04 zł
na lokacie 3 272,49 zł 69 410,81 zł 155 683,32 zł 201 726,04 zł
salto kredytu 0,00 zł 83 317,13 zł 191 998,11 zł 250 000,00 zł

 

Wszystko ładnie i pięknie wzięcie 20 letniego kredytu przyniosło różnicę 40 tysięcy w okresie całej umowy w stosunku do 40 letniego, ale co by było gdybyśmy się przeliczyli. Załóżmy, że po 5 roku musimy wygospodarować ekstra 200 zł/mies (choroba dziecka, gorsza praca …). Co wówczas będzie z 20 letnim kredytem, który był na styk, mamy raptem 600zł oszczędności i jedyne co zostaje to wola banku. Załóżmy iż nie udzielił nam refinansowania/konsolidacji kredytu (powiedź), ale również nie wypowie kredyty czyli pójdzie na maksimum korzyści dla siebie.

  kredyt na 20 lat kredyt na 25 lat kredyt na 40 lat kredyt wieczysty
RATA -1 791,08 zł -1 610,75 zł -1 375,53 zł -1 250,00 zł
Majątek dziś 0 0 0 0
na lokacie 0 0 0 0
salto kredytu 250 000,00 zł 250 000,00 zł 250 000,00 zł 250 000,00 zł
         
Majątek za 5 lat 38 342,55 zł 37 716,63 zł 36 900,17 zł 36 464,44 zł
na lokacie 591,54 zł 12 546,85 zł 28 141,66 zł 36 464,44 zł
salto kredytu 212 249,00 zł 224 830,22 zł 241 241,48 zł 250 000,00 zł
         
Majątek za 10 lat 74 140,86 zł 73 726,76 zł 83 074,97 zł 80 987,39 zł
na lokacie -14 530,59 zł 14 606,71 zł 62 502,52 zł 80 987,39 zł
salto kredytu 161 328,55 zł 190 879,95 zł 229 427,55 zł 250 000,00 zł
         
Majątek za 20 lat 158 088,17 zł 186 875,59 zł 164 467,11 zł 152 507,95 zł
na lokacie -91 911,83 zł 20 192,72 zł 106 465,22 zł 152 507,95 zł
salto kredytu 0,00 zł 83 317,13 zł 191 998,11 zł 250 000,00 zł

 

W tym przypadku wychodzimy gorzej, bo mamy aż 90 tys przeterminowanego długu i same odsetki od niego wynoszą 900zł/mies pod koniec umowy. Wniosek jest prosty warto mieć rezerwę finansową. Wówczas w razie nadmiaru można nadpłacić kredyt. Idealnym rozwiązaniem byłby „mechanizm balansujący w mBank” gdzie nadpłatę można wykorzystać w razie czego, ale o takich praktycznych książka nie piszę.

Jako ciekawostkę mogę powiedzieć iż średni czas trwania umowy kredytowej w stanie niezmienionym to ledwie kilka lat mimo iż opiewają na dziesięciolecia. Na 5-letnim horyzoncie różnica pomiędzy czasem trwania kredytu jest rzędu dwóch tysięcy złotych. Sporo, ale czasem nie wszystko da się przewidzieć i warto rozważyć dłuższy czas trwania umowy.

Teraz zawsze pozostaje nieco podchwytliwe pytanie co lepsze za 20 lat majątek za 250 tys zł czy 200 tys złotych gotówki. W pierwszym wypadku jest więcej, ale jest większe ryzyko dla przykładu gdyby ceny mieszkań spadły nie można już tyle zostać. Czasem nawet nieruchomości są sprzedawane za 66% ceny na licytacjach komorniczych. Osobiście moim zdaniem lepsze mieszkanie bez hipoteki, ale pewnie znajdzie się kilka osób które będzie wolało gotówkę i mieszkanie z hipoteką. Tak czy inaczej różnica jest słabo oddawana przez łączną cenę kredytu.

50 tys na wkład własny możesz zebrać w 30 miesięcy

Bierze się to z prostego założenia rata wynosi 30% dochodów czyli 1’700zł. Rzeczywiście mnożąc jedno przez drugie otrzymujemy 50 tys.
Liczby nie kłamią, ale ich interpretacja już tak.
I tu dochodzimy do sedna znasz kogoś kto pracuje 3 lata na etacie? Pewnie TAK.
Czy dysponuje taką nadwyżką? Pewnie NIE.
A może połowę mniejszą? I tu również NIE.
Mam nadzieję iż Twoi znajomi mają o wiele większe nadwyżki, jednak nie o to chodzi.

Bierze się to z prostego faktu iż przez te 3 lata gdzieś mieszkać trzeba i ponosić z tego tytułu opłaty… Tego prostego faktu nie uwzględnił autor. A zwykle kwota najmu oscyluje w granicach raty kredytowej. Załóżmy iż najem kosztuje nas tylko 1’200zł co faktycznie za mieszkanie wydaje się raczej małą ceną wówczas zostaje nam już tylko 500zł z 1’700zł na ratę kredytu a czas zbierania wydłuży się do 100 miesięcy! Oczywiście można mieszkać u rodziców, z drugiej strony można też kupić mieszkanie i wynająć samemu mieszkając u rodziców redukując koszty.
Termin 30 miesięcy, więc bazujący na założeniach z sufitu.

Bierz kredyt z 20% wkładem własnym

Tu mi ręce opadły jako argument podaje dwa scenariusze. Jeden z kredytem z 20% wkładem własnym na 20 lat, a drugi na 30 lat bez wkład własnego oba oprocentowane na 6% na zakup nieruchomości za 250 tys zł. Pozwolę sobie zacytować logikę:
Jak widzimy jest spora różnica, która się pogłębia z czasem.

  Scenariusz A Scenariusz B
wkład własny 50 000,00 zł 0,00 zł
kredyt 200 000,00 zł 250 000,00 zł
RATA -1 432,86 zł -1 498,88 zł
Po 5 latach    
do spłaty 169 799,20 zł 232 635,89 zł
majątek netto 80 200,80 zł 17 364,11 zł

Tylko zapomniał dodać jedną bardzo ważną kwestię otóż w scenariuszu A na starcie mamy 50 tys zł a w scenariuszu B 0zł . Inaczej rzecz ujmując gdyby nic nie kupili scenariusz B ma gotówkę a ten z A jej nie ma. Potem dysproporcja tylko się pogłębia.
Różnica kolosalna a gdyby to poprawnie policzyć. 50 tysięcy na 5 lat daje 60800zł przy 4%, więc różnica dramatycznie maleje. Aby być w 100% poprawnym należy doliczyć do scenariusza A również odkładanie 65zł co miesiąc na lokatę co daje 4’300zł. Podsumowując faktyczna różnica wynosi nie 63 tysiące, a jedynie 6’300zł. Cóż to kolosalna różnica w wyniku!
Bez tego dowodzimy jedynie iż lepiej mieć 50 tys i ekstra 65zł/mies niż nie mieć a to wie chyba każde dziecko w przedszkolu.

A jaki byłby prawdziwy argument za 20% wkładem własnym. Otóż jest to 0,1% marży (oszałamiająca liczba nieprawdaż) W efekcie czego różnica w racie wynosi … 16zł miesięcznie. Czyli zamiast płacić 1498,88zł płacimy tylko 1482,82 zł. Co daje w perspektywie 5 lat kwotę 1’000 zł. Tylko 63 tysiące brzmi lepiej niż nędzny tysiąc złotych,

Podsumowując

W finansach bardzo łatwo o mylną interpretacje. Zawsze warto ustalić sytuacje początkową jak stan materialny czy nadmiary gotówki w miesiącu. Co ciekawe o ile tezy można obronić, to już argumentowanie ich w wymieniony sposób jest błędny!

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

Recenzja książki Joanny Mróz „wydatki domowe pod kontrolą”

„Nie to czyni Ciebie bogatym ile zarabiasz, ale co robisz z pieniędzmi” – złota myśl po przeczytaniu książki Joanny Mróz

skos_gora_big

Dzisiejszy wpis został zainspirowany książką Joanny Mróz „Wydatki domowe pod kontrolą” . Na wstępie dodam iż książka jest dedykowana głównie kobietą, ale przecież żyjemy w dobie równouprawnienia i mężczyźni również mogą zajmować się domowym budżetem. Pozwolę więc sobie na przedstawienie głównych myśli wraz z moimi wnioskami.

Oszczędzaj pieniądze i zaplanuj budżet

Gdybym miał wskazać najważniejszą idee z książki to wybrałbym właśnie to przesłanie. Z resztą jak wskazuje tytuł książki. Autorka w niej radzi aby w pierwszej kolejności zapisać wszystkie wydatki oraz swoje dochody. Z reguły kwestia dochodów jest łatwa, przeciętna rodzina może je wyliczyć na palcach jednej ręki. Zdecydowanie gorzej ma się kwestia wydatków …

Autorka proponuje szczegółową analizę wydatków i powiem szczerze że iż jak sam starałem się tylko wydawać na faktycznie niezbędne rzeczy to po pół roku czułem się źle. Faktycznie taka metoda działa, ale nie zostawienie sobie żadnej rezerwy a przyjemności nie sprawdza się u mnie a ponoć jestem typem oszczędzacza. W moim przypadku problem rozwiązał już 50zł/mies na dowolne wydatki mimo iż często nawet nie wydałem tej kwoty. Z mniejszą nie testowałem, a większa natomiast fakt była „przyjemniejsza”, ale nie wiele. Na podstawie własnych doświadczeń rekomenduje zostawienie sobie małego „kieszonkowego” na dowolne wydatki w wysokości kilku procent. Różnicy dużej w budżecie nie będzie za to psychiczna fenomenalna.

Moim zdaniem jednym z najlepszych pomysłów jakie przedstawiła na zarządzanie było odjęcie od pensji swoich miesięcznych zobowiązań (czynsz, telewizor oraz raty) i podzielenie pozostałych pieniędzy na poszczególne dni (podziel przez 30) i trzymanie w kopertach. Szczerze mówiąc to nie jestem zwolennikiem podziału na dni gdyż preferuje okresy miesięczne, ale z moich doświadczeń powiem iż trzymanie tego co możemy wydać w gotówce sprawdza się znakomicie w celu oszczędzenia na wydatkach. Dla jednych (jak ja) jest to okres miesiące dla innych dzienny. Okresy dzienne stosowałem jedynie w delegacjach choć trzymałem się tego dość luźnie czytaj więcej wydawałem aby zakup na kilka dni, a potem nie kupowałem gdyż miałem zapas jedzenia … itp.

Nie korzystaj/Unikaj z karty kredytowej.

Autorka wręcz zniechęca do karty. Obecnie pomysł aby spłacać kartę z limitu w koncie jest nie praktyczny gdyż oprocentowania są takie same (obecnie 12%). Argumenty za korzystaniem z karty są kilka. Nie trzeba nosić gotówki, okres bez odsetkowy oraz wygodny limit. Chyba każdym dusigroszom znany jest trick który pozwala zarabiać na karcie. Mianowicie płacimy kartę, a niewydaną gotówkę trzymamy na koncie i spłacamy ją kartę po 30dniach (lub ile wynosi limit bez odsetkowy). My nie płacimy odsetek, ale bank daje nam procentowanie konta. W ten sposób można z banku wycisnąć 0,2-0,6% poniesionych wydatków niby niewiele, ale kilkadziesiąt złotych co miesiąc to zawsze na plus. Z kolei na promocjach w postaci cash back można wycisnąć dodatkowy procent. Sumując grosz do grosza może się okazać iż jesteśmy dodatkowy tysiąc złotych rocznie do przodu. Są też ciemne strony taka zabawa przez nieuwagę może nas kosztować (koszt karty, spóźniliśmy się ze spłatą …) . Jednak największym minusem jest brak kontroli nad wydatkami bo aby zapłacić 10zł zbliżamy kartę a aby zapłacić 1’000 również tylko zbliżamy kartę. Z psychologicznego puntu widzenia czujemy cenę tak samo, natomiast w przypadku gotówki sprawa jest odwrotna (ten papierek ma dla nas wartość którą widzimy).

Nie nadpłacał kredytów wszystkimi oszczędnościami tylko zostaw część.

Jedna z najbardziej kontrowersyjnych porad. Z jednej strony dzięki każdej nadpłaconej złotówce w uproszczeniu zyskujemy dwa złote w perspektywie całego kredytu z drugiej strony gotówka chroni nas przed problemami finansowymi. Decyzja nie jest łatwa jeśli nadpłacimy kredyt dziś to zwróci nam się dopiero po latach natomiast gdybyśmy mieli problemy finansowe to bank z reguły kredytu nie udzieli. Zaleganie z jedną płatnością na tysiąc złotych to problem, ale kilkanaście po kilkadziesiąt to dramat (mimo iż suma jest niższa). Aby to zilustrować najlepsze jest pytanie czy kupisz chleb na kredyt u sprzedawcy tylko dlatego że nadpłaciłeś kredyt w banku?

Moim zdaniem optymalnie by było założyć limit na koncie równy naszym oszczędnością a formalnie je przeznaczyć na spłatę kredytu/zadłużenia. Wówczas możemy je wypłacić zawsze natomiast niewykorzystany debet jest mało kosztowy (1-2%) w porównaniu do kredytu. Warto pamiętać iż nie jest to złota recepta, bo już wykorzystany limit będzie zwykle droższy od kredytu. Jednak z definicji nie zamierzamy przecież korzystać z oszczędności.

Podsumowując

Książka jest dobra i przedstawione rady mają zastosowanie nie tylko dla kobiet. Polecam ją każdemu kto ma kontakt z jakimkolwiek budżetem. Przy okazji podziel się w komentarzu czy chciałbyś czytać tego typu recenzje a może masz konkretne przykładu książek które chciałbyś abym zrecenzował w ten sposób?

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Tablet do konta – drobny prezent od banku czy pułapka na naiwnych?

Oświadczam, że na podstawie Ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny (Dz. U. 1225 z 2012 r.) odstępuję od Promocji o nazwie” – cytat z załącznika umowy. Nic dodać, nic ująć o promocjach w bankach.

skos_gora_big

 

Dzisiejszy wpis dedykuje promocyjnemu rachunkowi z dodatkowym tabletem. W reklamie konto „0 zł za …” (tylko małym druczkiem 10zł/mies). W zamian za cyrograf na 30 miesięcy mamy tablet o wartości 450zł (lub inne do wyboru).

Kwestia nagrody czyli co dostaniemy

Pierwszą sprawą jest wartość nagrody. Do wyboru mamy trzy:
– ebook Kindle 5 za 369,00 zł
Tablet Samsung GALAXY Tab 3 7.0 T 110 White, za 450 zł
Tablet Lenovo A3500-1 za 485
Są to ceny z regulaminu, a ile faktycznie? Otóż dla przykładu ebook Kindle 5 w cenneo za 329zł czyli 40 zł taniej (~10%). Mamy więc 10% zawyżenie cen detalicznych, warto pamiętać iż bank kupił hurtowo jako przedsiębiorca.

Kwestia prawna umowy

Zasadniczo umowa jest jasna w zamian za prezent zobowiązujemy się do utrzymania konta przez 30 miesięcy. Jeśli będzie ona aktywne (wpływ 1000zł i płatności kartą 400zl) będzie nas kosztowało 10zł/mies. Każdy miesiąc „nieaktywności” to dodatkowe 10zł dla banku.

Generalnie te opłaty nie rzucają się w oczy, ale idzie dojść ile wynoszą w dowolnym przypadku. Ponadto aby trzymać nagrodę musimy w ciągu 2 miesięcy spełnić warunek aktywności konta inaczej praktycznie umowy nie ma (możemy się wycofać bez sankcji i bez nagrody).Prawo odstąpienia wynosi formalnie 14 dni czyli czytaj wymóg prawny.

Moje kontrowersje budzą kary umowne, gdyż mają charakter progowy oraz nadmierny w ostatnich miesiącach (w porównaniu do 20zł opłaty za konto). W przybliżeniu procent ceny w regulaminie wynosi: 100% do 12 mies, 75% do 18 mies oraz 66% do 30 mies. O ile w zasadzie maksymalna wartość jest uzasadniona, bo zawyżenie ceny detalicznej o 10% mieści się w granicach zdrowego rozsądku to już jej przebieg może budzić wątpliwości. Zasadniczo przyjęło się w umowach, iż wartość spada liniowo do zera wraz z czasem (wszelkie umowy z operatorami sieci komórkowych). Na ile taka struktura kar umownych podpada pod niedozwolone postanowienia umowne trzeba by spytać prawnika, ale:

„Zgodnie z 385 § 1 kc postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy.”
Podejrzewam jednak iż sąd zostawiłby opłatę w wysokości za każdy brakujący miesiąc 3,33% ceny (10-15zł) z regulaminu gdyż bank może udokumentować większość poniesionych kosztów. O ile zapłacenie 110% ceny detalicznej (369-485 zł) w pierwszych miesiącach raczej nie jest rażące to już żądanie 70% ceny (230-335zł) za ostatnie miesiące już zdecydowanie tak, bo przekracza 20zł miesięcznych kosztów konta których musielibyśmy zapłacić.

Są też ciekawe sformułowania jak „ulega zwrotowi w stanie niezmienionym, chyba, ze zmiana … w granicach zwykłego zarządu”. Ciekawe o co chodzi najprawdopodobniej o granice zwykłego rozsądku, bo świadczenia raczej nie zmieniają się w ramach ‚zarządu’. To raczej martwy zapis mający uchronić przed egzotycznymi sytuacjami (przejęcie banku, denominacja waluty … itp.).

Największą jednak pułapkę może stanowić podniesienie kosztów konta przez bank.

Bank i tak wyjdzie na swoje…

De fakto zawsze gdy dostajemy sprzęt w zamian za cyrograf w postaci płatności za usługę dostajemy ukryty kredyt. No dobra teraz weźmy „ofertę standardową” (max kosztów, bez ubezpieczenia) banków na zakup najdroższego sprzętu za 485 zł wyjdzie nam rata 19,76 przez 30 miesięcy (do zapłaty 593zł w tym 5% prowizji – 25zł plus odsetki 12%/rok – 83zł). Dziwnym trafem otrzymaliśmy właśnie cenę nieaktywnego konta (19,98 zł). No dobra, ale pod pewnymi warunkami płacimy 10zł, czy i to się bankowi kalkuluje.

Samo posiadanie aktywnego konta przez 30 miesięcy jest dla banku warte ceny sprzętu wraz z odsetkami. W międzyczasie wygenerowaliśmy 12’000 obrotu kartą. Z samego tego tytułu bank otrzymał 240 zł (około 2%) od sprzedawców. Drugie 300zł otrzymał od nas w opłatach za konto. Pozyskanie naszych danych osobowych ciężko oszacować, ale minimum 100zł na pewno jest warte dla banku dane kogoś kto ma stabilne źródło dochodów i w dodatku przelewa je na ich rachunek. Wystarczy więc spokojnie aby pokryć koszty sprzętu i to wraz z odsetkami, a przecież pewnie kupił dużo taniej niż cena detaliczna.

Podsumowanie

Z punktu widzenia klienta cyrograf za tableta może okazać się korzystny (max zysk to 120zł za 30 miesięcy czyli ~4zł/mies) ale wyłącznie po spełnieniu wszystkich warunków inaczej stracimy (do max 270zł za 30 miesięcy czyli ~9zł/mies). Bank utrudnia wycofanie się z umowy trzymając wysokie kary do ostatniego dnia, co jest dużym minusem. Szczerze mówiąc jeśli zależy nam na tablecie to lepiej wyjdziemy gdybyśmy kupili go za kredyt a w zamian skorzystali z promocji typu cashback (20zł/mies daje się uzyskać więc laptopa można mieć „za darmo”). Nie jest to więc najlepsza promocja ani też najgorsza. Niezależnie od naszych poczynań bank wyjdzie na plus. Dlaczego mnie to nie dziwi, a was?

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Ocena nieruchomości w kilka minut. Czyli czy matematyczne umiejętności mają jakieś zastosowanie praktyczne?

Wszystko jest proste jeśli wiesz jak” – znane powiedzenie o umiejętnościach.

Umiesz-liczyć-Licz-na-siebie

Tak naprawdę inwestowanie to w pewnym stopniu gra liczb. To czy dana transakcja będzie się opłacać zależy od ceny, bo jeśli wiem że wynajmę za X to mogę dać maksymalnie Y. Z jednej strony więc wystarczy znać wszystkie liczby na temat danej transakcji i wiemy wszystko o inwestycji. Z drugiej strony części rzeczy nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Na przykład kto wiedział o niedawnej obniżce stóp procentowych i ją wyliczył. Prawda jak zwykle bywa leży pośrodku, czyli matematyka pomaga, ale tylko ona nie wystarczy.

W dzisiejszym wpisie pokażę jak w kilka minut oszacować potrzebne informacje do zakupu nieruchomości na wynajem, ceny, wysokości kredytu, czy nawet Twojej zdolności w banku. To wszystko z dokładnością do 10% można policzyć w pamięci lub na najprostszym kalkulatorze.

WPIS POKAZUJE UPROSZCZONE SPOSOBY.

Krok 1) Wartość nieruchomości i cena najmu.

Oficjalną wycenę mamy u rzeczoznawcy, trzeba na nią czekać kilka dni oraz zapłacić.
Za to możemy ją sami oszacować:
Wchodzimy na GUMTREE i przeglądamy oferty zbliżone (mieszkanie w okolicy, dojazd, stan). Wszystko szacujemy ze zdjęć zamieszczonych w serwisie. Od wyliczonych cen odejmujemy 10% i mamy szacunkowe wartości. Zwracamy na różnice cen między stanem nowy/stary dojazd dobry/zły … itp
Jak nabierzemy wprawy to zajmie nam to 3 minuty. Jest to najtrudniejszy i najdłuższy krok.

Krok 2) Nasza zdolność kredytowa.

Oficjalnie znowu trzeba się spytać analityka w danego banku pod dany przypadek. Do tego dochodzi fakt iż wiele banków ma różne procedury.
Jeśli mamy dobry BIK i pracę na etacie to nie ma kłopotu z dostaniem pytanie tylko na jaki możemy liczyć.
A nie oficjalnie mamy z poprzedniego kroku cenę w tysiącach, nasze zarobki i raty.

Załóżmy iż zarabiamy netto 3000 zł/mies (połowa to 1500, a dwie trzecie to 2000), inne raty to 100zł/mies (np.: żelazko) czy stać nas na kredyt na 200tys?

– Wysokość raty nowego kredytu to cena w tysiącach razy pięć. (Formalnie zależy od marży, prowizji, WIBOR oraz czasu trwania). Typowy kredyt ma oprocentowanie 5% (marża 1% + WIBOR 4%). A my liczymy na palcach

200 * 5 = 1000 zł raty miesięcznie

– Dodajemy sumę rat jakie mamy

1000zł+100zł = 1100 zł

– porównujemy z połową dochodów i 2/3 naszych zarobków

1100zł < 1500zł (połowa) wniosek dostaniemy kredyt na 99% ZIELONE ŚWIATŁO

Gdybyśmy zarabiali 2000zł/mies to wówczas

1100zł > 1000zł (połowa), ale 1100zł < 1666zł (2/3) w kilku bankach może się udać ŻÓŁTE ŚWIATŁO

Natomiast przy zarobkach 1500zł/mies

1100zł > 750zł oraz 1100zł > 1000zł Praktycznie każdy bank odrzuci CZERWONE ŚWIATŁO

Krok 3) Czy to okazja inwestycyjna czy kicz?

Znowu potrzebowalibyśmy wprowadzić pełen arkusz danych.

Załóżmy iż mamy cenę wynajmu 1000 zł. Załóżmy więc finansowanie w 100% i sprawdźmy czy opłaca nam się kupić za cenę plus remont. Wówczas wystarczy ją pomnożyć przez „magiczne współczynniki” aby otrzymać cenę dla:

100 – Perełka inwestycyjne brać i nie zastanawiać się, bo dobrze zarobimy
120 – Okazja inwestycyjna czyli zarobimy
140 – Należy mocno rozważyć taką inwestycje (może przeważyć dlaczego to kupujemy)
160 – Są dużo lepsze nieruchomości, w zasadzie przeciętna nieruchomość
200 – Chyba pośrednik chce nam wcisnąć kicz! Na pewno będziemy dokładać co miesiąc

Dla przykładu kawalerkę można wynająć za 1’000zł/mies przy cenie 120 tys jej zakup byłby dobrym interesem, natomiast przy 180 tys będzie dla nas utrapieniem.

Uwagi ) Jak widzisz procedura może zając kilka minut. W zasadzie najtrudniejszy jest krok 1. Dalej to tylko matematyka. Zauważcie że przy przykładzie za 180 tys kawalerka daje 1’000 minus koszty kredytu (180*5=900zł), więc byłaby na plusie 100zł na początku. Wszystko fajnie, ale co kilka lat trzeba ją remontować i nie uzbieramy na koszty remontu, więc będziemy dokładać. I to wszystko można opisać jedną liczbą z dużym przybliżeniem.
Chciałbyś to umieć samemu wyliczyć?
A może interesuje Ciebie skąd się biorą te „magiczne współczynniki”?
Jeśli chciałbyś nabyć takie umiejętności już w bardzo profesjonalnej formie to może zainteresować Ciebie szkolenie w Warszawie 22-23 listopad finansowy ekspert 3.0 prowadzonemu przez Franciszka Staniszewskiego.  WIĘCEJ O SZKOLENIU

Dzięki temu będziesz umiał wyliczyć wszystkie podane dane z użyciem już profesjonalnego kalkulatora już ze 100% dokładnością do kilku miejsc po przecinku zamiast szacować na palcach. Ponadto dostaniesz bonusy o wartości 857,00 PLN!

Specjalnie dla was czytelników mojego bloga wynegocjowałem u Franciszka Staniszewskiego zniżkę w wysokości 400 zł za rejestracje z tego linku   (ODBIERZ ZNIŻKĘ 400 zł ) . Więc zamiast 1497zł macie 1097zł. Być może również do zobaczenia na szkoleniu.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj